Tańsze rozwiązanie

Dodano:
Budowa domu może być mniej kosztowna niż zakup dużego mieszkania
Zdaniem niemieckiego ministra finansów Wolfganga Clementa, w 70 dolarach, które płaci się za jedną baryłkę ropy, aż 18 USD to pieniądze spekulacyjne. Co to ma wspólnego z cenami mieszkań? Sporo. Zarówno paliwa, jak i mieszkania podrożały w ciągu roku w Polsce o ponad 10 proc. W obydwu wypadkach racjonalnego wytłumaczenia dla tego wzrostu nie ma.
Podaż paliw na światowych rynkach jest wyższa od popytu, a ceny rosną ze strachu przed tym, że sytuacja ta ulegnie odwróceniu. Podobnie jest z mieszkaniami, które od maja 2004 r. drożeją u nas głównie dlatego, że kupujący boją się, iż wkrótce będą jeszcze droższe. Ceny mieszkań są już na tyle wysokie, że liczba osób, które mogą sobie pozwolić na „luksus” wprowadzenia się do bloku, spada.
Grzegorz Wyskiel z Polkowic, jest jednym z 60 tys. Polaków, którzy w ubiegłym roku otrzymali pozwolenie na budowę domu jednorodzinnego. To prawie 60 proc. wszystkich decyzji wydanych w 2004 roku. Resztę (46 tys.) pozwoleń dostali deweloperzy i spółdzielnie. Wyskiel, mimo że przychody jego rodziny nie przekraczają 3 tys. zł netto, zdecydował się na budowę domu, bo uznał, że jego dwupokojowe mieszkanie jest za małe. Podobnie jak wielu Polaków budujących skromnym nakładem finansowym zamierza zasiedlić tylko jego część, a resztę wykończyć później. Podobnie jest w całym kraju.
- W miejscowościach poniżej 50 tys. mieszkańców nowych mieszkań praktycznie w ogóle się nie buduje, bo nie ma na nie chętnych - mówi Mariusz Sochacki, prezes Polskiej Agencji Badawczej Budownictwa.
Popyt na mieszkania jest tylko w wielkich miastach. Wynika to jednak głównie z przyzwyczajenia klientów, a nie z czystej kalkulacji finansowej. Po tym jak ceny mieszkań wzrosły w ciągu ostatnich miesięcy o 10-15 proc., deweloperzy nawet w Lublinie żądają 200 tys. zł za niewielkie wykończone mieszkanie na obrzeżach.
W tej sytuacji opłacalnym rozwiązaniem są domki jednorodzinne. Koszt zakupu 80-metrowego mieszkania z garażem w tak zwanym stanie deweloperskim (bez podłóg i tzw. białego montażu) w jednej z warszawskich sypialni (Bemowo, Ursynów) to minimum 350 tys. zł. Czteropokojowy niewykończony dom w promieniu 15-20 km od centrum miasta można kupić za 350-400 tys. zł. Chociaż zdarzają się okazje tańsze nawet o 20 proc. Bliźniak od dewelopera można kupić już za 300 tys. zł.
Z wyliczeń osób budujących domy systemem gospodarczym (sami kupują materiały i zatrudniają do każdej z robót oddzielnego wykonawcę, bo tak wychodzi 20 proc. taniej) wynika, że nawet w stolicy można wybudować dom o powierzchni 120 mkw. w cenie około 200 tys. zł. Poważnym kosztem jest za to działka, bo nawet za 5 arów w przyzwoitej lokalizacji trzeba zapłacić około 100-150 tys. zł. Istotnym utrudnieniem przy budowie domu jest uzyskanie kilkunastu pozwoleń administracyjnych, na przykład na budowę albo przyłączenie do sieci gazowej. Amatorzy własnego domu mogą ominąć ten problem - np. kupić dom w stanie surowym wraz z odpowiednimi pozwoleniami i stopniowo go kończyć.

Podobne koszty
koszt zakupu mieszkania bez podłóg i białego montażu o pow. 85 mkw. (w tys. zł) (4 tys. zł/m2) - 340
wykończenie - 50
łącznie - 390 tys. zł

koszt budowy domu bez wykończenia 110 mkw. (w tys. zł) (1,9 tys. zł/m2) - 209
wykończenie - 70
działka 500 m2 - 50-150
koszt przyłączy - 30
łącznie - 359-459 tys. zł
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...